polećcie mi jakiś prywatny ośrodek leczenia uzależnień?

polećcie mi jakiś prywatny ośrodek leczenia uzależnień?

Hej, mnie nigdy nie ciągnęło mnie do alkoholu, na imprezach wypiłam jedno piwo i koniec. A od kilku miesięcy przychodzę po pracy i w samotności jestem w stanie wypić jedno wino spokojnie. Na drugi dzień to samo. Czy to już powód do niepokoju?

namok

Posty: 15

 
Mnie się wydaje, że problem alkoholizmu nadal jest bagatelizowany przez społeczeństwo. „E tam, przynajmniej jest śmiesznie”, aż w końcu przestaje być wesoło, ale wtedy ludzi, którzy podawali nam alkohol już jakoś przestaje się chcieć do nas przychodzić. Nie ma co liczyć na znajomych, trzeba szukać pomocy u specjalistów.

bonddd

Posty: 25

 
Rozumiem, że jesteś młodą osobą, więc polecam Ci ośrodek ARCUS (http://arcus-uzaleznienia.pl/ ) pod Poznaniem. Na pewno nie będziesz zawiedziony profesjonalizmem i kadry. Tu wszędzie i o każdej porze masz się do kogo zwrócić o pomoc, nie będziesz sam. A to w leczeni alkoholizmu jest najważniejsze.

laraaa56

Posty: 27

 
Po przeżyciach z lat dzieciństwa (rodzice alkoholicy) myślałam, że się zabije, jak się okazało, że mój partner też jest pijakiem. Najpierw wpadłam w szał, chciałam go zostawić, ale no cóż… kocham go. Więc wzięłam się z tym za bary i trochę wbrew jego woli zaczęło się jego leczenie. Teraz nosi mnie na rękach i dziękuje za „uratowanie życia”

tereska

Posty: 17

 
Najważniejsze to chcieć, żeby ktoś nam pomógł. Sama przez długi czas udawałam, że moje picie jest w porządku. Dopiero jak któregoś dnia obudziłam się w obcym domu, bez portfela i telefonu doszło do mnie, że przesadzam. Nikt mi tego nie powiedział, sama musiałam to zrozumieć i zacząć się leczyć.

Bochaterr

Posty: 17

 
Próbowałem się leczyć, bo wydawało mi się, że jest ze mną coraz gorzej, jednak te spotkania nic mi nie dawały, tylko nakręcały ochotę na picie. Też uważam, że tylko „zamknięty” ośrodek jest w stanie cokolwiek naprawić.

OjOjdzi45

Posty: 34

 
Miałam podobny problem – przychodziłam z pracy i lubiłam sobie wypić. Zanim się zorientowałam zaczęłam się upijać. Przestałam o siebie dbać, wieczny kac w pracy, bałam się, że mnie zwolnią. Dopiero rodzice otworzyli mi oczy, że za dużo piję i zaczęłam się leczyć. Nie żałuję, chociaż nie ukrywam – do alkoholu ciągnie mnie prawie cały czas.

Totek

Posty: 25

 
Kurczę, przykra sprawa z Twoim synem. Niestety brzmi to jak początki alkoholizmu i powinnaś zacząć działać szybko. W tak młodym wieku może mu się wydawać, że nic złego się nie dzieje, a znając nastolatki raczej samej matki słuchać nie będzie

codePerformance

Posty: 20

 
Jezu co się dzieje, że tyle młodych ludzi pije! Dobrze, że w tych czasach jest tyle miejsc, w których możecie szukać pomocy, bo jeszcze nie tak dawno to wszyscy pili i nikt sobie z tego nic nie robił. Dobrze, że wszystko się zmienia.

czesterk56

Posty: 24

 
Mam 35 lat i zawsze znajomi mówili mi, że jestem „kozak”, że umiem tyle wypić. Nie powiem, cieszyło mnie i lubiłem się tym popisywać. Kończąc w lutym te 35 lat zdałem sobie sprawę, że jestem pajacem, nie mam rodziny, pracy, domu. Jedyne co mam, to te beznadziejnie imprezy. Zacząłem może nie leczenie, ale terapię z psychologiem i z miesiąca na miesiąc jest w moim życiu lepiej.

Wygodniś22

Posty: 23